Walentynki - czym są dla Ciebie?

Cały świat od wieków uwielbia Walentynki, i mniej lub bardziej poddaje się ich urokowi. W Polsce, gdzie walentynkowa tradycja wciąż pozostaje młoda, nie wszyscy dali się skusić czerwonym sercom, romantycznym pocztówkowym i eksplozji wyrazów miłości. Część społeczeństwa niezmiennie buntuje się przeciw nowemu obyczajowi, uznając go za przejaw amerykanizacji i komercji. Według nich ślepo podążamy za zachodem i dajemy sobą manipulować - rodzimym mediom i rekinom biznesu, dzięki czemu pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą … coś się na rynku dzieje.

Słodkie amorki, pyszniące się czerwienią róże, ogniste wyznania, rzeczowe smsy i kartki okolicznościowe. A może Walentynki od tajemniczego wielbiciela?

Czym dla Ciebie są Walentynki?

Dorota: Walentynki lubię, to takie fajne serduszkowe święto, dobry pretekst do obdarowania bliskich jakimś drobiazgiem. Od lat robię małe, walentynkowe prezenciki dla dzieciaków i męża - w mojej szafie już czekają na nich odpowiednio dobrane tematyczne, w przewadze "bieliźniane", podarki. Ja w ogóle uważam, że każdy pretekst do obdarowania bliskich, do sprawienia im przyjemności jest dobry, świętuję zatem nie tylko ich urodziny i imieniny, Gwiazdkę i Zajączka, ale też Walentynki i Dzień Kobiet. Tylko do Haloween przekonać się jakoś nie potrafię - jedynym plusem, wynikającym z wprowadzania tego amerykańskiego święta u nas, są większe ilości dyń w sklepach. A dynie uwielbiam, no ale to temat na przełom października/listopada.

Ania: Walentynki to bardzo dobry chwyt marketingowy. 14 luty, kubeczek z serduszkiem, czerwona róża i obowiązek odbębniony, a portfel odchudzony. Nie neguje idei, ale uważam, że o związek trzeba dbać codziennie, a nie raz w roku. Kupowanie upominków nie jest złe, jeśli nie jest to wybryk jednorazowy, raz do roku. Dziś cię kocham, bo świat tryska miłością, a jutro znów "zupa będzie za słona". To nie dla mnie. Źle na mnie działa ta skondensowana słodycz, ale jeśli inni to lubią, nic mi do tego, dopóki nikt nie oczekuje tego ode mnie. Romantyzm sam w sobie w naszym związku praktycznie nie istnieje. Wbić mu palec w zebra to moje "kocham cię", a jego "ładnie wyglądasz" to klepniecie w pośladek. Gdy rano wstaję, on stoi już z kawą, po powrocie z pracy na niego czeka kolacja - to takie codzienne drobiazgi, które znaczą więcej niż 14 lutego. Walentynki to dzień, jak każdy inny. Za to obowiązkowo świętujemy rocznicę pierwszej randki - jest to dla nas ważniejszy dzień, niż "ogólnoświatowy dzień wydawania pieniędzy na pierdoły".

Anna: Jeszcze kilka lat temu Walentynki były dla mnie okazją do wyrażenia miłości i wdzięczności do drugiej osoby, i szczerze mówiąc, przywiązywałam do tego wielką wagę. Co się zmieniło? Dziś po prostu moje życie wygląda inaczej, zamknęłam jakiś jego etap. Kiedyś radość przeżywałam od święta, moja codzienność dyktował smutek. Dziś nie potrzebuję święta, by okazać miłość bliskiej osobie – takie święto mam wpisane w kalendarzu … codziennie. Zupełnie jak on, mój „Walenty”, który bez względu na dzień i godzinę, daje mi dowody miłości, przynosząc i kwiaty, i ciepłe wyznanie, i gazetę, którą lubię. Do kina, na romantyczną kolację, wychodzimy spontanicznie - nie potrzebne są nam bodźce w postaci obowiązujących świąt. W tej chwili Walentynki postrzegam jak "Reklamę Ramy" - przez jeden dzień dzieci mogą być czyste, mieszkanie może lśnić, a nasza miłość też ma prawo być jednodniowa. A reszta życia? Ta z kolei może wyglądać jak kadry ze spotu "bo zupa była za słona".

Iwona: Walentynki są świętem "hucznie" obchodzonym w UK. Tak jak i w US, tak i tutaj szaleństwo walentynkowe zaczyna się zaraz na początku stycznia. Znikają wtedy ozdoby świąteczne, a na ich miejsce wchodzi ognista czerwień i serca w każdym rozmiarze. Szaleństwo! Czy je lubię? Mam do nich obojętny stosunek. Nie obchodzimy tego święta w jakiś szczególny sposób, ale milo mi, gdy dostane od męża czerwoną różę:) Kiedyś, gdy miałam naście lat, pewnie nawet czekałam na ten dzień, na Walentynkę od tajemniczego wielbiciela. Dziś uśmiecham się, jak widzę ludzi, którzy w jakiś szczególny sposób celebrują ten dzień. To miłe, jednak nie widzę konieczności, aby ten właśnie dzień, obchodzić w jakiś wyjątkowy sposób. Każdy dzień jest dobry, by powiedzieć swej drugiej polowce, co się czuje. Niekoniecznie trzeba czekać do 14 lutego:).

mzb

| | więcej
blog comments powered by Disqus

Dla Ciebie

W tej chwili na forum: 240 osób

(gości: 208, użytkowników: 32)

BabyBoom.pl/Polecamy/

Nowość w BabyBoom! Miejsca przyjazne rodzinie. Pomóż nam ocenić istniejące i dodać nowe!