Moja największa gafa

Są ludzie, którzy są niesłychanie poprawni, przewidywalni i tacy akuratni, że ach! Nigdy nie plotą głupstw, nie przydarza im się nic, w czym można byłoby dopatrywać się seryjnego pecha bądź wrodzonej niefrasobliwości. Zdarzają się jednak i tacy „szczęściarze”, życiorys których aż kipi od nie trafionych wypowiedzi, żenujących wypadków i innych, tym podobnych, mniej lub bardziej zabawnych okoliczności. I dzięki nim jest … wesoło!

Największa gafa – pamiętasz ją?


Megosia z www.megosia.blogspot.com: Największa chyba dopiero przede mną. Taka z czasów nie zamierzchłych, którą pamiętam, wyniknęła z mojego niewyparzonego języka. Nasze stare mieszkanie przyszła obejrzeć młodziutka kobieta i starszy pan. Byli konkretni i ja także, bo widziałam oczyma wyobraźni dzień, w którym zamkniemy w końcu ten sezon wycieczkowy. Mieszkaliśmy blisko centrum naukowego i już niejedni rodzice pytali o nasze idealne, dla ich studiujących pociech, lokum. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, że zapytałam, czy jakoś zagaiłam starszego mężczyznę: „a to córka będzie tu mieszkać?” A on na to „to moja żona”. Jakże spłonęłam! Zaczęłam przepraszać i tłumaczyć się, że „tak młodo małżonka wygląda”. Od niego usłyszałam „nie, nie to ja staro wyglądam”. Generalnie jakoś naprostowała się ta sytuacja, ale mieszania nie kupili. Moją niefrasobliwość trzymałam odtąd na wodzy – już nikogo nie pytałam i pewnie nie spytam o to, do czego swojego nosa nie powinnam wkładać.

Maja z www.makiwgiverny.blogspot.com: Największa gafa? Nic mi nie przychodzi do głowy, a myślę o tym od kilku dni.

 






Edyta z www.przystole.blox.pl: To chyba nie była taka klasyczna gafa, niemniej … To były urodziny mojego sąsiada. Nie pamiętam już, ile miałam wtedy lat - może 7, albo 8? Jego mama upiekła duży tort, i zamiast położyć go na stole, ustawiła na narożnej ławie. A ja nie zauważyłam go i - odwrócona do ławy tyłem - po prostu na nim usiadłam... Do dziś pamiętam ten wstyd i sukienkę, którą wtedy miałam na sobie  - była ciemnozielona, na szelkach, a brzegi miała obszyte beżową koronką. Nie muszę chyba dodawać, że po szybkim powrocie do domu na urodzinowej imprezie już się nie pojawiłam?

Mamrotka z www.notkimamrotki.blox.pl: No cóż tu to by się uzbierało.... generalnie moje życie to gafa za gafą, ale jakoś przestałam sobie brać do głowy. A to zapomnę, że dziecko miałam z sobą i pójdę do domu, a je zostawię - a to w sklepie, a to w bibliotece ... A to zapytam koleżankę, kiedy rodzi, a jej się tylko przytyło... O, taki mój dzień codzienny;-)

 

 



A ty pamiętasz swoją największą gafę?

mzb

Oceń:

0.0 (max 5), głosów: 0

| | więcej
blog comments powered by Disqus

Dla Ciebie

W tej chwili na forum: 637 osób

(gości: 484, użytkowników: 153)

BabyBoom.pl/Polecamy/

Nowość w BabyBoom! Miejsca przyjazne rodzinie. Pomóż nam ocenić istniejące i dodać nowe!