"Zła krew" - Grzegorz Gortat

„Zła krew” Grzegorza Gortata nie jest książką, którą można czytać na pół gwizdka czy w tak zwanym międzyczasie. To lektura, która wymaga skupienia - należy oddać się jej całym sobą, zostawiając codzienność na marginesie, na zaraz, gdzieś z boku. Nie jest to trudne, bowiem zarówno fabuła, jak i aura powieści pochłaniają całkowicie. Poruszają też bardzo czułe struny.

Grzegorz Gortat jest wybitną literacka osobowością, toteż nie dziwi, że „Zła krew” to naprawdę dobra, wielowątkowa powieść. To doskonale opowiedziana „historia pewnego dzieciństwa ze scenerią Łodzi lat sześćdziesiątych XX wieku w tle”, przeplatająca się z epizodami, nazwiskami i pojęciami doskonale znanymi z historii. To czarujący, pełen magii szkic przedwojennych żydowskich Bałut i warszawskiego światka literackiego, ale i  wstrząsający wątek oświęcimski. Tak, lekturze książki towarzyszą zaskakująco silne przeżycia, jej karty bowiem są pełne emocji w odcieniach bólu, goryczy i smutku.

„Zła krew” to jednak przede wszystkim Michał Bodler, jego dzieciństwo spędzane w zagrzybionym mieszkaniu w łódzkiej kamienicy. To rodzice: samotnie wychowująca go matka, Zofia Bodler – rozwódka, pracownica fabryki, kobieta niezwykle praktyczna i smutna oraz Kazimierz Bodler (a raczej jego widmo) – alkoholik, lekkoduch i opryszek, który choć na co dzień nie uczestniczy w życiu syna, jest w nim stale obecny. To niezwykle barwni, oddający ducha epoki sąsiedzi – od politycznie zaangażowanych państwa Polickich, przez wojującą panią Sarnecką, po obciążonego bolesną historią Johanna oraz rodzina: dziadkowie, ciotki i wujkowie, dzieciaki z podwórka i szkoły i nauczyciele (piękna duchem panna Szlechter czy pedagogiczny koszmar - Sawończuk). Tak, oni wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, na co dzień i od święta, mają wpływ na małego Bodlera, życie którego to dni przesycone marzeniami, prozą codzienności, krótkowzrocznością dorosłych, absurdami PRL-u oraz ucieczkami w świat wielkiej literatury. To także dźwigane na małych barkach duże życiowe kwestie, traumatyczne wybory, trudne decyzje i druzgocące rozczarowania, które dotkliwie doświadczają. Dają też chłopcu siłę, by w każdej chwili i w każdej sytuacji, wszystkim, każdemu i sobie móc udowadniać, że bycie synem życiowego nieudacznika, społecznego wyrzutka nie determinuje jego życiowej ścieżki.

Historia dziecięctwa Michała Bodlera, otulona mnogością wątków, zamknięta w książce o urokliwej, przesiąkniętej nostalgią okładce zauroczyła mnie i zapisała się we mnie na zawsze. To naprawdę dobra powieść, a spotkanie z nią to niezwykłe doznanie i nastrojowa, sentymentalna podróż. Jak często bowiem zdarza się, by opowieść swą fabułą i klimatem czarowała tak silnie, że całym sobą można poczuć atmosferę minionej epoki? To wyjątkowa – mocna, interesująca i wzruszająca proza. To książka dla tych, którzy chcą coś zrozumieć i coś przeżyć.

Monika Zalewska-Biełło

Oceń:

  • Aktualnie 120
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

5.0 (max 5), głosów: 1

| | więcej
blog comments powered by Disqus

Dla Ciebie

W tej chwili na forum: 674 osoby

(gości: 494, użytkowników: 180)

BabyBoom.pl/Polecamy/

Nowość w BabyBoom! Miejsca przyjazne rodzinie. Pomóż nam ocenić istniejące i dodać nowe!