„Siła kobiecości” Iwony Majewskiej-Opiełki nie jest pozycją czytelniczą, która zainteresuje wszystkie kobiety. To książka specyficzna: głęboka, złożona, frapująca, ale i wymagająca: zarówno skupienia, uwagi, jak i czasu – zarówno dla niej, jak i dla samej siebie. To jednak - zdecydowanie - lektura obowiązkowa dla wszystkich kobiet myślących, otwartych i poszukujących.
Autorka, ceniony psycholog, doradca w zakresie rozwoju osobowości i trener liderów, na ponad czterystu stronach, pracuje - że tak pozwolę sobie to ująć - na definicji kobiety, prowadząc studium wielowątkowe, z uwzględnieniem wielu płaszczyzn i aspektów, ale i rozwija książki myśl przewodnią: kobiety są inne niż mężczyźni. I tak to rozkłada na czynniki pierwsze naturę kobiet i mężczyzn, ukazując mechanizmy, które rządzą nami od wieków oraz różnice, które kreują naszą codzienność i rzeczywistość. Obnaża je, nazywa, opisuje, po czym udowadnia, że nie ma płci gatunkowo lepszych – my po prostu, kobiety i mężczyźni, jesteśmy inni. Co więcej, to w owej świadomości, w jej zrozumieniu i możliwości wykorzystywania atutów płci, autorka upatruje klucza do samorealizacji i sukcesów na wielu płaszczyznach życia.
Książka ta jest pozycją – bez dwóch zdań – wartościową i interesującą. Na uwagę zasługuje jej styl – lektura to monolog osoby posiadającej wiedzę, przemyślenia i stanowisko, ale jednocześnie będącej osobą życzliwą i rozumiejącą. To potok słów bez naukowego nadęcia i zbędnych, ale efektownych komplikacji, sprawiających wrażenie wygłaszania prawd jedynie słusznych, dostępnych dla wybrańców. Wręcz przeciwnie - to książka bezpretensjonalna, ciepła i - co za tym idzie - wiarygodna w odbiorze. To ważne, by umieć przekazać swą wiedzę, a ksiażkę napisać tak, by lekko i przyjemnie się ją czytało, ale by stanowiła wyzwanie intelektualne. Iwonie Majewskiej-Opiełce to się udało.
„Siła kobiecości”, w ujęciu psychologicznym i poznawczym, to wciąż kompendium wiedzy o kobiecości i kobiecie. Tu nie ma reguły - czy to rozdział, tekst w ramce czy wytłuszczony akapit - niemal wszystkie zmuszają do stawiania pytań, rewizji poglądów czy zmiany optyki. To zachęta do polemiki - także z samą sobą. Co mi się jednak w niej najbardziej podoba to to, że niezależnie, z iloma kwestiami autorki się zgodzimy, a ile uznamy za kontrowersyjne, nijak nie rzutuje to na wartość merytoryczną treści. Jej największym bowiem atutem jest otwartość. To wykładnia, wiedza podaną na tacy, ale jak ją Czytelniczko odniesiesz do siebie, i co z nią zrobisz…
Tej książki nie powinno się czytać na raz, od deski do deski – w ten sposób nie wykorzystamy w pełni jej potencjału. Dla mnie to podręcznik do pracy nad sobą (notabene z zestawem ćwiczeń), i choć zapewne niektórzy uznają to za zbrodnię na książce, to uważam, że powinno się w nim robić notatki, wpisywać pytania, produkować fiszki i odnośniki, a niejeden wers potraktować neonowym markerem – ku uwadze, ku pamięci. Tak, zdecydowanie każda z nas powinna mieć swój osobisty egzemplarz tej książki - naprawdę warto przyłożyć się i odrabiać z nią lekcje: uczyć się rozumieć i odkrywać drzemiącą w nas siłę, nie tylko kobiecości.
Monika Zalewska-Biełło
(gości: 494, użytkowników: 169)