Ma na imię Ewelina. Na pytanie, kim jest, odpowiada: „Jestem zwariowaną dziewczyną, 22-letnią mamuśką 8-miesięcznego Filipka, która poza nim świata nie widzi”. Jej hobby - „kartko-robienie”, jak je nazywa, to cudowna odskocznia od codzienności. W pracy twórczej posługuje się różnymi metodami, zazwyczaj w jednej pracy łącząc ich kilka. „Najczęściej jest to quilling, czyli zwijanie paseczków i formowanie z nich kształtów, ostatnio zaczęłam zaprzyjaźniać się ze scrapbooking`iem, który najpierw podpatrzyłam u mojej cioci, a teraz sama staram się coś wykonać na jego zasadach”. Najbardziej lubi robić okolicznościowe kartki z motywem kwiatowym, ale chętnie wychodzi poza utarte schematy. „Co mnie ogranicza? Wyłącznie moja wyobraźnia”.
Duszę artystki odkryła w sobie dawno temu. „Początki zawsze będę pamiętać. Moje pierwsze kartki, a robiłam je, będąc w podstawówce, nie wyglądały zachęcająco. Niemniej, jak to mówią, trening czyni mistrza. Pierwsza z nich powstała w lutym, na Walentynki. Zainspirowała mnie … czekolada, a ściślej mówiąc, serduszka ma jej opakowaniu. Wycięłam je, przykleiłam na papier i taką oto walentynkę podarowałam mamie. Pamiętam, że była wniebowzięta – ma ją do dziś i zawsze, kiedy dostaje ode mnie nową, wyciąga tę pierwszą. Patrzymy we dwie na ową debiutantkę, jak odcisnął się na niej czas, jak bardzo poszłam do przodu, doskonaląc technikę. Mama śmieje się, że w moich pracach widzi moją duszę. Imponuje mi to”. Pierwsze prace Eweliny przez publiczność zostały docenione w gimnazjum, ale dopiero będąc licealistką, odważyła się zgłaszać je do różnych konkursów. Choć jej prace są dostrzegane i robią wrażenie, ona wciąż się rozwija, stawia sobie nowe cele, doskonali umiejętności. „Moim artystycznym marzeniem jest wykonanie serii zaproszeń ślubnych, takich z dopasowanymi winietkami i ozdobami na alkohol. Ale spokojnie, wiem, że wszystko przede mną!”
Inspiruje ją świat, ale i „każdy, kto posiada większą wiedzę od mojej, odnośnie kartek i metod ich tworzenia”, dlatego często zagląda na blogi, strony plastyczne, fora tematyczne. W tworzeniu jednak nie skupia się na odtwarzaniu – bez ograniczeń puszcza wodze fantazji, jest kreatywna. Dzięki pracom może wyrazić siebie. Swoje małe dzieła podarowuje innym – by podziękować, poprawić humor, zażartować. Bywa, że niektóre egzemplarze sprzedaje.Ma też takie, których nie widział świat - te leżą w pudełku i czekają na swój moment.
Niektóre kartki – te, które ją poruszyły - zostawia sobie. „Kiedy byłam w ciąży, często siedziałam na forum babyboom, w wątku mam majowych 2010. W dniu, na jaki wyznaczono mi terminu porodu, kiedy już nie dałam rady siedzieć przed komputerem, leżałam w łóżku i skręcałam paseczki papieru, robiąc kartkę z okazji I Komunii Świętej. Kiedy już ją skończyłam, zasnęłam, a 4 godziny później pojechałam do szpitala, by w końcu spotkać mojego synka. Kartkę tę mam do dziś - jakoś nie mogłam się z nią rozstać”.
Przyznaje, że tworzenie to … przygoda, coś jak wyprawa w nieznane - nigdy nie wiadomo, co czeka u celu. „Kiedyś robiłam kartki - zaproszenia na 3. urodziny chłopczyka. Mój pies, niesforny beagel o imieniu Fado, przybiegł z podwórka, ubabrany w błocie. Cały dom był w czarnych łapach, moje kartki – też. Na początku byłam zła, ale później stwierdziłam, że wygląda to super - powstało unikalne tło w psie łapy. Potem okazało się, że chłopiec uwielbia psiaki. Mało tego - bywa, że łapki mojego psa czasem wykorzystują do robienia odcisków, a i syn nie raz użyczył mi nóżki i rączki”.
Jedno jest pewne - „gdyby nie moje hobby, to bym chyba padła z nudów – ile można sprzątać, gotować, zajmować się synkiem i chodzić na spacerki? Dlatego w każdej wolnej chwili biegnę do biurka, wyciągam papiery, nożyczki, koraliki … i już mnie nie ma. Wciąga mnie ten mój kartkowy świat. Czasem czuję się, jakbym siedziała w szklanej kuli - bo jak już się zatracę, to koniec. Może się walić, palić, a ja … nawet tego nie zauważę”.
Prace Eweliny można obejrzeć na profilu Facebook
mzb
(gości: 507, użytkowników: 190)