Na imię ma Agnieszka. Z zawodu jest fizjoterapeutką, prywatnie zaś „przygotowuję się do najlepszej na świecie roli mamy, umilając sobie czas długiego oczekiwania na maleństwo, zabawą z origami”.
Miłość do origami, japońskiej sztuki składania papieru, zaszczepiła jej mama,
która ma artystyczną duszę: wyszywa, haftuje i kocha robótki na drutach. Agnieszka także próbowała pokochać rękodzieło w tym wydaniu, jednak „choć odziedziczyłam po mamie cierpliwość, moje szaliki były straszliwie krzywe, a pokłute palce szybko mnie zniechęcały do dalszego operowania szydełkiem czy drutami”. Któregoś dnia mama, chcąc pomóc córce odnaleźć drogę twórczej ekspresji, podsunęła jej kolorowy papier. „Zaczynałam od wycinania prostych wzorów, które przyklejałam na inny papier, potem przeszłam do składania figur z jednej kartki, aż nadszedł czas na trudniejsze, bardziej skomplikowane figury” – wspomina Agnieszka.
Dzięki temu, że zawsze mogła liczyć na wsparcie mamy, połknęła bakcyla i wciąż się rozwija - „Mama chwaliła nawet niezgrabne, krzywe kwiatki, a ja niezmordowanie wciąż coś składałam, produkując dziesiątki figur dzienne. Dziś zadziwiam swoją mamę, pokazując jej owoce swojej pracy”. A te bywają bardzo skomplikowane i nadzwyczaj czasochłonne – ich wykonanie zajmuje jej nawet kilka tygodni. Agnieszka w krainie orgiami czuje się pewnie i śmiało improwizuje – „Zaczynam od składania papieru, a potem … resztę dyktuje mi wyobraźnia.
Niekiedy dopiero w połowie pracy pojawia się w mej głowie pomysł, co dalej zrobić z zaczętą figurą. Często potrzebuję kilka prób - rozkładam wtedy wszystko, po czym składam na nowo, bo coś mi nie pasuje. Zmiany dotyczą tak samej podstawy, jak i koncepcji kolorystycznej. W tworzeniu zaś najbardziej lubię moment, gdy jestem mniej więcej w połowie pracy, a figura zaczyna wyglądać tak, jak ją sobie wyobraziłam”.
Jej małe dzieła nigdy nie są takie same, a wykonanie wiernej kopii jest wręcz
niemożliwe. Wciąż tworzy nowe figury. Nade wszystko inspiruje ją przyroda - „robię głównie zwierzaki, które lubię: misie, psiaki, żabki, myszki i ptaki”. Czasem realizuje pomysły swojej 10-letniej chrześnicy. Swoje prace komponuje z tych samych rozmiarów kartek. „Zmieniam tylko kolory. Na najmniejsze, wiszące dzieła, składam po 60 identycznych elementów, które później łączę w całość i zdobię brylancikami, wisiorkami, piórkami i innymi dodatkami. Na wykonanie stojących prac (zwierzątek czy ptaków), takich elementów potrzebuję od 300 do nawet ponad 2000 tysięcy”. To właśnie te pracochłonne figury najbardziej zapadają jej w pamięci. Może dlatego, że wymagają największej cierpliwości i skupienia, zarówno w fazie przygotowania, jak i realizacji, to jest składania w jedną całość? Okazuje się bowiem, że precyzja służy nie tylko temu, by figura była piękną, ale również stabilna. „To bywa trudne zwłaszcza w przypadku ptaszków, które mają małą główkę i rozłożysty, ciężki ogon”- mówi Agnieszka.
Jej prace zapierają dech w piersiach. Są oszałamiające - aż trudno uwierzyć, że są dziełem ludzkiej ręki. „Ludzie często robią im zdjęcia, żywo komentują, pokazują znajomym, zamawiają je dla bliskich. Osobiście uważam, że taka figurka orgiami to fantastyczny dodatek do prezentów okolicznościowych. Każdy, kto widzi, moje prace, uśmiecha się, podziwia - to dla mnie najlepsza nagroda. Tak, moje małe dzieła się podobają, a ponieważ każdy chciałby mieć coś takiego na swojej półce, zwykle po prostu zabiera mi to, co właśnie skończyłam. Choć każda praca to czyjaś radość i moje spełnienie, to jednak marzę o tym, by stworzyć ich tyle, by i dla mnie coś w końcu zostało” – śmieje się Agnieszka.
Jej hobby to żywa pasja, która przenika do życia codziennego. „Dzięki origami jestem bardzo cierpliwa i spokojna. Ze swoim hobby nie rozstaję się nigdy. Zawsze mam w torebce kilkaset papierowych karteczek, które wyciągam i składam wszędzie tam, gdzie się da, gdzie czas mi się dłuży: w autobusie, w kolejce do lekarza, w szpitalu. Ludzie zawsze bacznie mnie obserwują i z zaciekawieniem patrzą, co ja z tymi karteczkami tak naprawdę robię…”
Jej prace można obejrzeć jej koncie babyboom oraz na blogu.
mzb
(gości: 501, użytkowników: 175)