Kim jesteśmy?
Aga: Przede wszystkim jestem mamą Antoniego, lat 3. A potem współwłaścicielką i projektantką Laloushki.
Marta: Jestem mamą trzech dziewczynek, projektuję lalki i razem z Agnieszką prowadzę Laloushkę.
Firma Laloushka, www.laloushka.pl, to wirtualny sklep, w którym można nabyć ekskluzywne, kolekcjonerskie lalki, wykonane ręcznie. Lalki – zarówno te na zamówienie, jak i dostępne w witrynie, idealnie sprawdzają się zarówno jako modny gadżet, jak i niebanalny prezent na każdą okazję. To – jak deklaruje metka - „Najlepiej Ubrane Lale w Mieście“!
Przeszłość
Marta: Będąc małą dziewczynką – tak, to niezbyt oryginalne – chciałam zostać weterynarzem. Zupełnie nie wiem, dlaczego nie brałam pod uwagę zawodów związanych z modą, przecież całe dzieciństwo spędziłam szyjąc ubranka dla Barbie, a w dodatku moja mama jest projektantem mody. Z wykształcenia jestem fotografem i historykiem sztuki.
Taka edukacja ma oczywiście wpływ na to, co zawodowo robię w życiu - jak projektuję, co mi się podoba, ale nie przekłada się bezpośrednio na prowadzenie Laloushki. No może fotografia, bo robię zdjęcia naszym lalkom i umieszczam je na naszej www czy Facebooku.
Aga: Jako dziecko przechodziłam różne etapy planów zawodowych, głównie jednak marzyłam o byciu znaną piosenkarką. Trenowałam regularnie ze skakanką w roli mikrofonu. No i oczywiście chciałam też zostać weterynarzem. Klasyka. A potem? Skończyłam marketing i zarządzanie we Wrocławiu. Pracowałam w Radio RMF – jako szef działu sponsoringu, a potem promocji. Później była agencja reklamowa Testardo Red Cell, gdzie pełniłam funkcję szefowej działu eventowego. Po odejściu z Testardo dołączyłam do mojej przyjaciółki Romy, która prowiadziła „Wzorcownię“, zajmującą się organizacją eventowów. Kiedy pojawił się Antoni, pojawiła się też ochota na zmianę branży. Wtedy stworzyłyśmy ze wspólniczkami ekskluzywny salon kosmetyczny „4 Sins“, którego jestem do dziś współwłaścicielką. Ale to nie jest do końca świat moich zainteresowań. Mam artystyczną duszę, w domu maluję, robię kolaże, dlatego marzyłam o pracy związanej w jakiś sposób z projektowaniem, tworzeniem. Laloushka jest więc spełnieniem tego marzenia.
Jak to się wszystko zaczęło
Nasz pomysł wziął się z chęci stworzenia dobrze zaprojektowanej i ładnej ... lalki voodoo. I tak przyłożyłyśmysię do tego, żeby lalka była super, że zapomniałyśmy o jej pierwotnym przeznaczniu. Widocznie emocje uleciały w procesie twórczym:) Nasza lalka miała skórzaną, złoto-czarną sukienkę i pikowaną torebkę Chanel. I jak tu w nią wbijać szpilki?
Pierwsze kroki
Firma Laloushka istnieje od roku, ale pomysł na nią zrodził się trochę wcześniej. Prawie pół roku zajęło nam znalezienie odpowiedniej koncepcji i optymalnej formy dla naszych lalek.
Początki nie były specjalnie trudne, bo też nasza praca jest raczej przyjemna. Wiedziałyśmy, że konieczny jest dobry księgowy, a w naszym przypadku takze prawnik, znający się na prawie handlowym. Założenie firmy zleciłyśmy księgowej, Pani Ani, a same zabrałyśmy się do projektowania i szycia. Poza pomysłem potrzebowałyśmy zapału, no i maszyny do szycia, dużej ilości materiałów, koralików, tasiemek i tym podobnym rzeczy. Musiałyśmy też znaleźć odpowiednie miejsce i dobrą, kreatywną krawcową.
Teraźniejszość
Nasze lalki są produktem niepowtarzalnym i wyróżniającym się, nie tylko
jakością. Powstają z fascynacji modą, krawiectwem i tkaniną. To małe gwiazdy: luksusowe, kolorowe i nie znoszące nudy. Każda z nich jest inna, mają swój styl i charakter. Nie są tanie. Cena przykładowej lalki, presonalizowanej i wykonanej z bawełny, to 350 zł – ich ceny rosną, jeżeli projekt wymaga użycia drogich lub trudnych do wykonania elementów (takich jak prawdziwe futra, kaszmir, kosztowna biżuteria).
Swoją propozycję kierujemy głównie do osób szukających niestandardowych form ekspresji, do tych, których interesuje moda, design i nowe trendy. W sklepie internetowym dostępne są różne kolekcje: Kolekcja Sexy, Kolekcja Ślubna, Kolekcja dla Mam, Kolekcja Lalek Personalizowanych oraz Kolekcja Znaki Zodiaku. Istnieje także Kolekcja dla Dzieci, a wciąż mamy pomysły na nowe.
Nasza codzienność
Jak wyobrażałyśmy sobie bycie na swoim? Dla mnie – mówi Aga - Laloushka to kontynujaca własnej działalności, więc wiedziałam, na co się porywam. Wiem, że byłabym nieszczęśliwa, gdybym musiała pracować u kogoś. Pod rządami tyranów przeszłam już swoje. Dziś własna firma to jedyna opcja. To mój pierwszy raz – mówi marta - i bardzo mi się podoba. Inna sprawa, że ZUS czasem musi poczekać na moje wpłaty…
Pracujemy codziennie, staramy się nie odpuszczać, nawet wtedy, kiedy nie ma bieżących zamówień. Myślimy wtedy intensywnie i robimy plany na przyszłość. Nasza krawcowa szyje w tym czasie „body“ – tak nazywamy nasze lalki jeszcze bez twarzy, ubrań i włosów.
Kiedy Pani Magda, nasza krawcowa, zaczyna szyć lalkę, to często okazuje się, że jest ona niezwykle do kogoś podobna i najczęściej jest to dość zaskakujące podobieństwo. Bawi nas to szczególnie, kiedy powstają lalki dla Horn and More, z serii erotycznej. Bo nagle w kelnerce z gołym biustem widzimy znaną dziennikarkę, a w dyskotekowej tancerce - dość ostro rozebranej - popularną piosenkarkę. Ale największą zabawę miałyśmy, robiąc amerykańskiego więźnia, bo ten szybko zaczął przypominać Vincenta Cassela z filmu "Wróg Publiczny nr 1". Oczywiście natychmiast dorobiłyśmy mu wąsy, potem zarost, włosy na klacie i w końcu stworzyłyśmy piękną burzę włosów łonowych. Jest to chyba nasza ulubiona lalka, chociaż mamy obawę, że nikt jej nigdy nie kupi. Bo po co komu amerykański więzień z imponującym owłosieniem w miejscach intymnych?
Bycie sobie sterem, żeglarzem i okrętem
To wolność i niezależność, a jednocześnie poczucie absolutnej
odpowiedzialności za to, co robimy. Same ustalamy rytm i godziny pracy, same decydujemy o przyszłości naszej firmy. I to jest świetne! Nie lubimy zaś papierków, rachunków, faktur. Nie znosimy też naszego kuriera, który nigdy nie przybywa na czas, za to zawsze jest w złym humorze. A tak bardziej na serio, trudno jest czasem wytrzymać okresy przestoju, chwile zwątpienia. Świadomość, że jeżeli my czegoś nie zrobimy, to nikt nie zrobi za nas, też bywa męcząca.
Przyszłość
Na razie trudno mówić o opłacalności naszej działaności, ale jesteśmy dobrej myśli. Dopiero się rozwijamy, ruszamy też w świat, oby z sukcesem. Plany na przyszłość? Ekspansja! Kierunek? Zagranica, najlepsze concept store w Paryżu, Mediolanie, Moskwie. Dla Agnieszki - Mercedes z siedzeniami z kremowej skóry, a dla mnie wakacje z dala od dzieci, tornistrów i zupek.
Nasza rada dla przyszłych bizneswoman
Prawda jest taka, że na
wskazówki, których mogłybyśmy udzielić innym kobietom, myślącym o własnej działaności, jest jeszcze za wcześnie. Nie jesteśmy jeszcze na etapie idealnie prosperującego biznesu - uczymy się codziennie nowych rzeczy, borykamy się z własnym roztrzepaniem, czasem lenistwem i oczywiście z rożnego rodzaju dokumentami. Jedno jest pewne – trzeba wierzyć w siebie i w ... sukces.
mzb
(gości: 511, użytkowników: 167)