Przyznaj się: ile razy zdarzyło ci się stracić głowę, bo nie wiedziałaś, gdzie schowałaś ważny dokument, z którym na drugi dzień miałaś udać się na dywanik do jakiegoś urzędu? Ile spraw pogrzebałaś, bowiem warcząc:” matko, gdzie są te dokumenty?”, bez sukcesów odtajniałaś kolejne domowe zakamarki? Ile razy obiecywałaś sobie, że jutro, ale to już ostatecznie i na pewno, zrobisz porządek z papierzyskami?
Obrastamy w dokumenty – z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z roku na rok. Niektórych „papierów” możemy pozbyć się już po miesiącu – wtedy niszczymy potwierdzenia przeprowadzonych operacji bankowych, jeśli tylko zgadzają się ze stanem naszego konta.
Po dwóch latach możemy wyrzucić dowody zakupu, faktury VAT i przedawnione karty gwarancyjne, trzy lata magazynujemy rachunki za czynsz, opłaty za energię elektryczną, a przez sześć - dokumenty podatkowe.
Ogrom czasu, bo od dziesięciu do nawet trzydziestu lat archiwizujemy umowy najmu czy dokumenty niezbędne do stwierdzenia tzw. zasiedzenia nieruchomości.
Niektóre dokumenty są z nami przez całe życie – metryki, akty ślubu, świadectwa szkolne, świadectwa pracy, wyniki badań lekarskich, akty kupna lub sprzedaży nieruchomości, polisy ubezpieczeniowe. Jeśli dodamy do tego regulaminy, instrukcje, umowy, aneksy … mamy do czynienia z prawdziwym domowym archiwum.
Jak nie pogubić się w tym gąszczu dokumentów?
Najlepiej byłoby, gdybyśmy mogli wydzielić w domu strefę archiwum: może to być półka, szuflada lub szafka, położona w miejscu trudno dostępnym dla dzieci.
Warto wszystkie ważne dokumenty włożyć pojedynczo (umowy, akty) bądź grupkami (rachunki) w przezroczyste koszulki, te z kolei umieścić w tematycznych, opisanych skoroszytach.
Jest wiele sposobów na stworzenie domowego archiwum: możemy wykorzystać sprawdzone metody biurowe lub zdać się na swoją pomysłowość. I tak archiwum mogą stać się:
mzb
(gości: 532, użytkowników: 227)